czwartek, 11 grudnia 2014

Rozdział 3

Przeszliśmy na drugą stronę Ośrodka Szkoleniowego weszliśmy do windy i wjechaliśmy na 11 piętro inaczej zwane penthaouses. Mama mi opowiadała że kiedyś liczył 12 pięter ale jak Dwunastka została zniszczona zlikwidowali dwunaste piętro.
-Idźcie się wykąpać i przebrać widzimy się w jadalni. - Powiedziała Ozil. Wskazała nam nasze pokoje każde z nas ma własną łazienkę. Weszłam do niej rozebrałam się kostium zostawiając na podłodze. Pod prysznicem spędziłam dobre 40 minut. Po pierwsze trudno było domyć się z brokatu, a po drugie gorąca woda jest dostępna przez cały czas. Przez co ta kąpiel była dla mnie odprężająca. Wychodząc z kabiny staję na macie uruchamiają się dmuchawy z gorącym powietrzem do osuszenia ciała i włosów. Gdy jestem już sucha zakładam szlafrok i wchodzę do pokoju. Wybieram Czarne długie luźne aksamitne spodnie i czerwoną bluzkę z krótkim rękawem. Zakładam jakieś płaskie czarne buty i wychodzę. Do jadalni wchodzę ostatnia. Zajmuje wolne miejsce obok Nialla. Wszyscy znowu opychamy się jak tylko możemy. Nie trudno się oprzeć. Od narodzin głodujemy a teraz mamy pod nos podstawiane miski z jedzeniem. Nie jesteśmy w stanie zjeść wszystkiego ale i tak próbujemy zjeść jak najwięcej by najeść się do syta. Pomimo tego że nasze brzuchy mówią nie, jemy dalej.
-Podczas waszego przejazdu rozmawiałem ze sponsorami. Byli zachwyceni całą czwórką ale najbardziej waszą dwójką. Na razie wychodzi na to że wszyscy macie sponsorów. Ale to może się zmienić. Pamiętajcie o ocenie waszych treningów. Teraz przez trzy dni będziecie cały dzień spędzać na sali w podziemiach by przygotować się do walki na arenie. Po upłynięciu trzech dni są indywidualne pokazy. Swoich największych zalet nie pokazujcie na treningach. Zostawcie to na Indywidualny Pokaz. Rose, nie ruszaj łuku. Zaskocz ich na końcu. - Tata mi opowiadał o  tych łukach z Kapitolu. Są one inne. Skonstruowane tak by celując idealnie chybić w cel. Mówił że jeśli chcę trafić w środek jakiegoś punktu muszę minimalnie przesunąć łuk w lewą stronę. - Niall jesteś silny. Będzie tam możliwość pokazania swojej siły. Będą ciężary różnej wagi. Nie ruszaj ich. Pokażesz co potrafisz na Indywidualnej ocenie. Sebastian w czym ty jesteś dobry?
-Ja? - Spytał cicho.
-Jest dobry w kamuflażu. I zwinny. - Powiedziałam.
-Tak?
-Trochę. - Przyznał
-Na treningach nie ukazuj tych cech. Jak zaproszą cię na ocenę wtedy pokażesz co potrafisz dobrze? - Seba tylko pokiwał głową. - A ty Nathalie?
-W niczym nie jestem dobra. - Powiedziała cicho.
-Więc na treningach staraj się jak najwięcej nauczyć, a na Indywidualnej ocenie pokaż czego się najlepiej nauczyłaś.
-Pora już. Zaraz się zacznie chodźcie. - Ozil zawołała nas do salonu. Byli tu wszyscy. Nasza czwórka stylistów, Ozil, Alex i my. Usiedliśmy na kanapie. Chwilę później zaczęła się powtórka transmisji z Ceremonii Otwarcia Igrzysk. Gdy zauważyłam zielone i czerwone płonie rozbłyskujące na naszych ubraniach oniemiałam. Wyglądałam cudownie. Wyglądaliśmy cudownie. Przepięknie. W pewnym momencie zbliżenie zrobiono na nasze dłonie. Prowadzący zastanawiali się o co chodzi z tymi serduszkami widniejącymi na naszych nadgarstkach. Ujęli moment gdy uradowani spojrzeliśmy na siebie i nagle ogarnął nas smutek i rozpacz. Prowadzący znów zaczęli swoje domysły. Zwróciliśmy twarze przed siebie patrząc na innych uczestników z kamiennym wyrazem twarzy, by po chwili można było ujrzeć na niej determinację, pewność siebie i odwagę. Znów zwróciliśmy się ku publiczności z uśmiechem. Łapałam róże co prowadzący pochwalili. Mówili że Róża łapie róże. Rydwany zatrzymały się na placu Prezydent walnął mowę. A my zniknęliśmy za bramą Ośrodka Szkoleniowego. Nam poświęcono znacznie więcej czasu antenowego niż pozostałym. Co daje nam jeszcze większe szanse na zdobycie sponsorów. Wszyscy byli zachwyceni nami. - Dobrze. Wspaniale. A teraz idźcie się wyspać bo jutro o 9:00 musicie stawić się na treningu. Dobranoc dzieciaki. Miłych snów. - Zawołała radośnie Ozil. Pożegnaliśmy się i udaliśmy do swoich pokoi. Zdjęłam buty i położyłam spać. Zostałam obudzona o siódmej rano. Pół godziny spędziłam pod prysznicem. Gdy wyszłam z łazienki w moim pokoju stał Rafio.
-Twój kostium. - Powiedział podając mi srebrno-czarny kostium. - Na treningi. - Ubrałam go. I razem poszliśmy na śniadanie. Przy stole siedział już Niall, Freska, Alex i Ozil. Zajęłam miejsce obok niego, a Rafio usiadł obok Freski naprzeciw mnie, chwilę później przyszedł Sebastian wraz z Bernim. Śniadanie zostało podane na stół. A nasza ósemka zaczęła jeść. Pięć minut później do jadalni weszła Nathalie. Było po niej widać że płakała. Nie daje sobie rady. Biedaczka. Nigdy nie była dość silna i odważna czemu teraz miałoby być inaczej. I tak wie że niema szans. Wie że przegra. Wie że zginie. Mam nadzieję że przeżyje chociaż pierwszy dzień Głodowych Igrzysk. Zresztą życzę tego każdemu z naszej czwórki. Dosiadła się do stołu wraz ze swoją Stylistką Josie. O 8:30 zjechaliśmy wraz z Ozil windą do podziemi to tu miał się odbyć nasz trzydniowy trening. Ozil wskazała nam drzwi życzyła powodzenia i wróciła do windy. Weszliśmy na salę. Jak się okazało nie byliśmy pierwsi. Ale ostatni też nie byliśmy. Na sali siedziało już ośmiu Trybutów. Podeszliśmy do nich i usiedliśmy blisko Nadzorcy Treningów. Rozglądałam się po sali było dużo różnych stanowisk. Po prawej stronie od wejścia na salę znajduje się mała widownia dla organizatorów którzy będą oceniać nasze zdolności. Oraz dla sponsorów by mogli przyjrzeć nam się z bliska jednak nie wszyscy sponsorzy mieli wstęp. W przeciągu dwudziestu minut na sali zebrali się już wszyscy. Każdy na plecach miał w ubraniu wszyty numer Dystryktu z którego pochodzi więc łatwo mogliśmy wszyscy się rozpoznać. Dopiero teraz zwróciłam uwagę na to że w tym roku w Igrzyskach bierze udział siedmioro dwunastolatków, trzy dziewczyny i czterech chłopaków. Staram się o tym nie myśleć i skupiam na tym co mówi nam nasz Nadzorca. Opowiada jakie mamy stanowiska do dyspozycji i gdzie się one znajdują. Przy każdym stanowisku stoi jeden trener. Gdy skończyła mówić wszyscy rozchodzą się po sali. Z Niallem trzymamy się razem. Najpierw podchodzimy do stanowiska z kamuflażem. Trener daje nam godzinny wykład na temat tego jak dobrze znaleźć kryjówkę, schować się, jak stworzyć sobie dobry kamuflaż by nie być zauważonym nawet z bliska. Następnie idziemy na ściankę wspinaczkową. Obojgu nam idzie świetnie. Trener nas chwali. Kolejne trzy godziny spędzamy na walce mieczem. Na szczęście walczymy z trenerami a nie innymi zawodnikami. Nie mogą przecież pozwolić na to by zawodnicy osłabili się przed rozpoczęciem Igrzysk. Jak na moje pierwsze spotkanie z mieczem szło mi całkiem nieźle.Ale i tak o wiele gorzej niż Trybutom z Czterech pierwszych Dystryktów. To karierowcy. Szkolą się od najmłodszych lat, a później zgłaszają się na ochotnika, pod warunkiem że ich nazwiska znajdują się w kulach. Wszyscy w ich Dystryktach są im wdzięczni że zgłosili się za nich, czy za ich dzieci. Następnie czas spędzamy na nauce zakładania idealnych pułapek, sideł, wnyk.  Po godzinie przerywa nam ogłoszenie że mamy udać się do pomieszczenia obok na obiad. Przeszliśmy tam. Stoły z jedzeniem były rozłożone na całej sali a na środku stały stoliki. Podeszliśmy do bufetu i nałożyliśmy sobie jedzenie i usiedliśmy do stolika i zaczęliśmy jeść. Zdziwiło mnie to gdy ani Sebastian ani Nathalie z nami nie usiedli. Sebastiana widziałam przy jednym stoliku wraz z innymi dwunastolatkami. A Nathalie siedziała sama w rogu sali. Podczas naszego obiadu organizatorzy i sponsorzy schodzili na dół by porozmawiać z naszymi trenerami. Po godzinie ogłosili koniec przerwy  na obiad i znów weszliśmy na salę. Tym razem podeszliśmy do stanowiska walki wręcz. Spędziliśmy tu cztery godziny. Ale przynajmniej wiem że będę umiała się bronić bez żadnej broni na samym początku. Następne dwie godziny spędzamy na odróżnianiu trujących owoców i roślin. Uczą nas także jak poradzić sobie z jakimi obrażeniami i chorobami na arenie nie mając apteczki ani leków a sponsorzy i nasz mentor nie będą nam nic wysyłać. O 20:00 kończy się trening wracamy na nasze piętro i pierwsze co robimy to zabieramy się za zjedzenie kolacji ignorując komentarze Ozil byśmy tacy brudni, śmierdzący i spoceni nie zasiadali do stołu. Ale byliśmy tak głodni że nie mieliśmy zamiaru czekać by coś zjeść. Po obfitej kolacji idę wziąć prysznic. Biorę długą bo trzydziesto minutową kąpiel. A następnie kładę się spać. Następnego dnia wstaje o ósmej ubieram mój strój treningowy, jem szybko śniadanie i razem z Niallem schodzimy do podziemi. Jesteśmy pierwsi. Jest dopiero za piętnaście dziewiąta. Pozwolono nam zacząć wcześniej trening. Ćwiczymy rzut oszczepem, rzut nożami. Walkę mieczem, maczugą. Wspinamy się po siatce na wysokość dwudziestupięciu metrów a następnie przechodzimy tor przeszkód zawieszony w powietrzu. Później mamy przerwę obiadową. Po uzupełnieniu energii i napełnieniu żołądków wracamy do treningów. Pokonujemy również tor przeszkód który jest umieszczony na ziemi w innej części sali niż ten na którym byliśmy wcześniej. Bierzemy udział w wiązaniu węzłów i w nauce zakładania innych pułapek. Pokazują nam jak rozpalić ognisko w różnych warunkach, bo nie wiadomo na jakiej arenie się znajdziemy. Ostatnie trzy godziny treningu spędzamy na małej siłowni umieszczonej w rogu sali by chociaż troszeczkę stać się silniejszym i wytrzymalszym. To prawie nic nie daje. Ale zawsze trochę wzmacnia a to najważniejsze. Wracamy do penthousu i powtarza się sytuacja z wczoraj. Ozil znów na nas wyzywa, a my ją olewamy. Trzeci dzień treningów na sali wraz z Niallem zaczynamy już o 8:30 bo się wyrobiliśmy dość szybko a Nadzorca pozwala nam wejść wcześniej. Przez pierwszą godzinę siedzimy na siłowni. Kolejne trzy spędzamy na walce mieczem. Korzystamy jeszcze raz z pomocy przy rozpoznawaniu trujących roślin, grzybów, owoców. Trener jest z nas dumny że wszystko dobrze zapamiętaliśmy. Ćwiczymy rzuty nożami. Idziemy na obiad. A po nim udajemy się na tor przeszkód który pokonujemy bezbłędnie. Ostatnie dwie godziny spędzamy na walce mieczem. Przy kolacji Alex mówi nam że jutro mamy być w podziemiach o 11. Mamy dwie godziny treningu, następnie obiad. Po obiedzie zacznie się Indywidualne ocenianie. Po kolacji wzięłam godzinną gorącą kąpiel w wannie. Następnie poszłam spać. Obudziłam się o 9:30 gdy weszłam do jadalni Niall i Sebastian już siedzieli przy stole. Zjedliśmy śniadanie. I zjechałam z Niallem na dół. Była 10:40, znów byliśmy pierwsi i sami będąc na sali rozpoczęliśmy trening. Skoro mieliśmy dwadzieścia minut postanowiliśmy strzelić kilka razy z łuku. Ale pięć minut przed jedenastą udajemy się na stanowisko walki mieczem. I na tym spędzamy nasz dzisiejszy trening. Kazano nam iść na obiad więc wszyscy siedzieliśmy i jedliśmy. Po godzinie wyznaczonej na posiłek wzywają Ariet dziewczyna z Pierwszego Dystryktu. Po piętnastu minutach na salę zapraszają Jordana również z Jedynki. Po kolejnych piętnastu minutach wzywają Bellb z Jedynki i ostatni z tego Dystryktu na salę po upływie kolejnych piętnastu minut wzywany jest Daren. Później Dystrykt Drugi Sibil, Nostradamus, Harietta, Grinzo. Dystrykt Trzeci Penelopa, Arczer, Arwena, Krum. I tak dalej przestałam rejestrować jakiekolwiek dźwięki wyciszyłam się i uspokoiłam. Ocknęłam się dopiero gdy Niall szturchnął mnie przypadkowo. Właśnie za drzwiami znikał chłopak z Dziesiątki, a na stołówce została tylko nasza czwórka. Pierwsza weszła Nathalie, później Sebastian. W końcu padło moje imię wstając życzyłam powodzenia Niallowi. On również zrobił to samo. Weszłam na salę. Wszyscy byli skupieni na mnie.
-Zaprezentuj swoje umiejętności Rose. - Wzięłam łuk i kołczan. Wykonałam pięć strzałów w nieruchome tarcze. Następnie uruchomiłam manekiny i strzelałam do nich za każdym razem celnie. Następnie wzięłam noże i rzucałam nimi w różne tarcze zawieszone na całej sali. Spojrzałam w stronę organizatorów tylko kilkoro mi się przyglądało. Reszta patrzyła własnie na dwa torty, poncz i świnie która wjechała. To się w głowie nie mieści. Wzięłam do ręki piętnastokilogramową kulę rzuciłam nią w jeden tort a następnie strzeliłam w jabłko w pysku świni. Dwóch mężczyzn wpadło w szoku w tort a jeden do ponczu. Wszyscy nagle zwrócili głowy w moją stronę.
-Dziękuję za uwagę! - Powiedziałam kłaniając się rzuciłam łuk na bok i biorąc z pasa ostatni nóż rzuciłam nim w trybunę, dwa milimetry w prawo a koleś miałby zarysowaną twarz. Posłałam im buziaka i zaczęłam iść w stronę wyjścia. Nim opuściłam pomieszczenie rzuciłam kołczan na bok. Weszłam do windy i wjechałam na górę. Zasiadłam do stołu zjadając potrawkę z jagnięciny duszoną w pure z ziemniaków w sosie grzybowo-pomarańczowym . Właśnie nakładałam sobie spaghetti gdy do jadalni wszedł Niall.
-Jak ci poszło skarbie? - Spytał.
-Chyba to spaprałam. Szło mi świetnie. Strzelając z łuku trafiałam za każdym razem, z nożami to samo. Ale gdy spojrzałam w ich stronę wcale nie patrzyli na mnie. Więc jak oni chcą oceniać moje umiejętności. Więc rzuciłam kulą w jeden z tortów który właśnie przyjechał, a dwójka organizatorów wleciała w drugi. Następnie szybko strzeliłam z łuku celując w jabłko w pysku świni a jeden z nich wpadł tyłkiem w poncz. Ukłoniłam się mówiąc dziękuję za uwagę. I rzuciłam nożem w ich stronę celując tak by znalazł się dwa milimetry od twarzy. Byli przerażeni. Nie czekając na ich reakcje wyszłam.
-Co ty zrobiłaś?! - Usłyszałam histeryczny krzyk Ozil.
-Wkurzyli mnie.
-A ja uważam że to było świetne. Genialne.
-Dzięki Alex.
Wszyscy zasiedliśmy przy stole. Przyszli nawet nasi styliści. Kolacja minęła miło, chociaż Ozil trochę marudziła na mnie. Na Nialla zresztą też gdy powiedział co zrobił. Rzucał kulami i strzelał z łuku. Nie patrzyli na niego. Rzucił w ich stronę pięćdziesięciokilogramową kulę. Wszyscy byli w szoku następnie rzucił w ich stronę pięcioma nożami naraz. Noże wbiły się w ścianę mijając o milimetry ciało jednego z organizatorów. Następnie strzelił kilka razy z łuku trafiając w sam środek. Udaliśmy się do salonu by zobaczyć w telewizorze jak przedstawiają się wyniki. Od 77 Głodowych Igrzysk tabela wyników się zmieniła. Wszyscy z Dystryktu Pierwszego, Drugiego, Trzeciego i Czwartego zdobyli 15 punktów. Chłopacy z Piątki mieli 9, jedna z dziewczyn 8 a druga 7. Dystrykt Szósty dziewczyny 8 chłopaki 10. 13 punktów zdobyła dziewczyna z Ósemki. Chłopak z Dziewiątki 14. W końcu przyszedł czas na nasz Dystrykt. Nathalie 5 punktów. Bardzo słabo.
-Ojeny tak słabiutko? - Ozil mówi smutnym głosikiem. Sebastian zdobył 9 punktów. - Wystarczy. - Powiedziała wesoło. Przyszedł czas na mnie. Gdy liczba pojawiła się na ekranie telewizora myślałam że mam zwidy. - Nikt nigdy nie miał osiemnastu punktów. - Mówi Ozil.
-18. Najwięcej. Niewierze. - Na ekranie pojawiła się twarz Nialla on miał 17 punktów.
-17. Niemożliwe - Powiedział. Oboje rzuciliśmy się sobie w ramiona.
-Pierwszy raz od 79 Igrzysk ktoś ma więcej niż 16 punktów. - Mówi Ozil. - To wspaniale.
-Z takimi wynikami na pewno zdobędziecie sponsorów. - Mówi Alex. - Gratuluje wszystkim spisaliście się. Jutro każde z was spędzi pięć godzin z Ozil żeby popracować nad swoim ciałem. I pięć godzin ze mną by rozpracować wasz charakter i ustalić jak was ukarzemy podczas Prezentacji Telewizyjnej która odbędzie się za dwa dni. A teraz zmykajcie do pokoi umyć się i spać. Rose i Niall wy możecie pospać trochę dłużej bo pierwsi przyjdą do nas Sebastian i Nathalie. Do zobaczenia jutro dzieciaki.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Mamy kolejny rozdział! ;D

2 komentarze: