Rano męczył nas mały kac, ale dało się wytrzymać. W porze po obiadowej odwiedził nas Alex by pomóc nam w dostaniu pracy, jaką chcemy.
-Oczywiście możecie mieć kilka prac to w niczym nie przeszkadza. - Powiedział nam Alex.
-No dobra Alex ale jak to połączyć?
-Normalnie Niall. Normalnie. - Sama zastanawiałam się przez dłuższy czas nad tym jaką pracę by wziąć i czy jedną czy więcej. Ulotkę którą dał mi Alex przeglądałam już wiele razy. Były tam wypisane wszystkie zawody dla Zwycięzców Igrzysk.
-No dobra. - Odezwałam się. - Chce mieć jakiś swój program w TV, jeśli to możliwe to chciałabym prowadzić wywiady wraz z Caesarem Flickermanem z Trybutami.
-No to jest praca sezonowa. Chyba żebyś chciała mieć program w którym będziesz występować regularnie, codziennie, co tydzień.
-To niech by było tylko sezonowo wraz z Caesarem rozmawiać z Trybutami.
-Jeśli się zgodzą wszyscy okej. Dalej?
-Myślałam nad - Rzuciłam kolejne spojrzenie na ulotkę. - Przygotowywaniem Trybutów. Wiesz zaprojektować im kostiumy, wytworzyć bronie na arenę i takie tam.
-No, ciekawie, ciekawie. Ale to też jest praca sezonowa. Zaczyna się w Dożynki, w dniu gdy wiadomo już jaka będzie arena. Ale wiadome oczywiście dla kilkoro osób które mają za zadanie przygotować kostiumy i tym podobne. Bronie wytwarzane też przed Dożynkami. Po zakończeniu Igrzysk, bronie które się do niczego nie nadają do wyrzucenia, umyć te które będzie można użyć w kolejnych Igrzyskach, naostrzyć je. A co dalej?
-Co dalej, co dalej? Musi być coś dalej?
-W zasadzie nie ...
-Więc starczy. - Posłałam mu uśmiech. Alex tylko pokiwał głową, ale już się słowem nie odezwał do mnie. Po chwili spytał.
-A ty Niall?
-Projektant.
-Zostajesz przy tym co mówiłeś u Flickermana?
-Tak.
-W porządku. Rose chodź ze mną. A ty Niall poczekaj tutaj. - Powiedział Alex. Razem z nim weszłam do jednej z sal. Za biurkiem siedziała kobieta z różowymi włosami i różowymi błyszczącymi ustami. Ubrana w kremową bufiastą sukienkę do kolan. Gdy tylko weszliśmy ona od razu wstała.
-Witam was. - Powiedziała radosnym głosem podając rękę najpierw Alexowi, a następnie mnie. - Jak zwykle Alex widzę tutaj ciebie. Ale tym razem z twoimi Trybutami. Jestem Kasadiena Molee. Jaka praca interesuje Cię złotko?
-Najpierw mamy pytanie. - Mówi Alex. - Pamiętasz ostatni wywiad Trybutów z Flickermanem?
-Oczywiście kochany.
-Rozmawiali tam też o pracy. Rose mówiła o prowadzeniu programu. Żeby z chęcią zastąpiła Caesara, a on powiedział o tym żeby we dwójkę prowadzili jego program. Interesuje nas właściwie to czy Rose mogłaby wraz z Caesarem Flickermanem prowadzić tylko wywiady z Trybutami.
-Hmm gdyby to zależało ode mnie. To oczywiście bym się zgodziła. Ale nie mnie o tym decydować. A pytanie też brzmi czy Caesar nie żartował. Poczekajcie chwilę pójdę do szefa. - Powiedziała i wyszła z sali.
-Ona coś ewidentnie do ciebie ma. - Spojrzałam na Alexa.
-Niestety wiem. Ona od najmłodszych lat pomagała mamie w pracy. Tak się stało że gdy wygrałem trafiłem tutaj do jej matki i ona była tu również. Jest starsza ode mnie o rok. Od czasu gdy zobaczyła mnie po raz pierwszy za każdym razem gdy się widzimy flirtuje ze mną. To jest męczące. - Zaśmiałam się.
-Bylibyście piękna parą. - Zakpiłam z niego.
-Nawet o tym nie myśl. - Powiedział ostrzegawczym tonem.
-Ale ja nic nie robię. - Powiedziałam szybko. Trochę za szybko. - No dobra, dobra. Nie denerwuj się. - Powiedziałam. Po chwili do sali wróciła Kasadiena.
-Kochaniutka masz zgodę jak i mojego szefa. Jak i Caesara Flickermana. Ucieszył się gdy się dowiedział że naprawdę jesteś chętna na współpracę z nim. Jednakże jest to praca tylko sezonowa. Więc co byś chciała robić jeszcze?
-Myślałam nad pracą przy przygotowaniu Trybutów, arsenału i areny. - Powiedziałam patrząc na wciąż trzymaną w rękach ulotkę i czytając poprawną nazwę zawodu.
-No dobrze. A chcesz też sezonowo czy pracować przy całości tworzenia areny? - Rzuciłam spojrzenie na Alexa. Uśmiechnął się do mnie.
-No to niech by była ta druga opcja.
-Praca na stałe. Doskonale złotko. - Zaszczebiotała i zabrała się za wypełnianie formularzy. Dała do podpisania kilka papierów i już po chwili mogłam wyjść i zawołać Nialla. W końcu drzwi ponownie się otworzyły i wyszedł Niall, ze środka usłyszałam pożegnanie Kasadieny z Alexem.
-Oczywiście możecie mieć kilka prac to w niczym nie przeszkadza. - Powiedział nam Alex.
-No dobra Alex ale jak to połączyć?
-Normalnie Niall. Normalnie. - Sama zastanawiałam się przez dłuższy czas nad tym jaką pracę by wziąć i czy jedną czy więcej. Ulotkę którą dał mi Alex przeglądałam już wiele razy. Były tam wypisane wszystkie zawody dla Zwycięzców Igrzysk.
-No dobra. - Odezwałam się. - Chce mieć jakiś swój program w TV, jeśli to możliwe to chciałabym prowadzić wywiady wraz z Caesarem Flickermanem z Trybutami.
-No to jest praca sezonowa. Chyba żebyś chciała mieć program w którym będziesz występować regularnie, codziennie, co tydzień.
-To niech by było tylko sezonowo wraz z Caesarem rozmawiać z Trybutami.
-Jeśli się zgodzą wszyscy okej. Dalej?
-Myślałam nad - Rzuciłam kolejne spojrzenie na ulotkę. - Przygotowywaniem Trybutów. Wiesz zaprojektować im kostiumy, wytworzyć bronie na arenę i takie tam.
-No, ciekawie, ciekawie. Ale to też jest praca sezonowa. Zaczyna się w Dożynki, w dniu gdy wiadomo już jaka będzie arena. Ale wiadome oczywiście dla kilkoro osób które mają za zadanie przygotować kostiumy i tym podobne. Bronie wytwarzane też przed Dożynkami. Po zakończeniu Igrzysk, bronie które się do niczego nie nadają do wyrzucenia, umyć te które będzie można użyć w kolejnych Igrzyskach, naostrzyć je. A co dalej?
-Co dalej, co dalej? Musi być coś dalej?
-W zasadzie nie ...
-Więc starczy. - Posłałam mu uśmiech. Alex tylko pokiwał głową, ale już się słowem nie odezwał do mnie. Po chwili spytał.
-A ty Niall?
-Projektant.
-Zostajesz przy tym co mówiłeś u Flickermana?
-Tak.
-W porządku. Rose chodź ze mną. A ty Niall poczekaj tutaj. - Powiedział Alex. Razem z nim weszłam do jednej z sal. Za biurkiem siedziała kobieta z różowymi włosami i różowymi błyszczącymi ustami. Ubrana w kremową bufiastą sukienkę do kolan. Gdy tylko weszliśmy ona od razu wstała.
-Witam was. - Powiedziała radosnym głosem podając rękę najpierw Alexowi, a następnie mnie. - Jak zwykle Alex widzę tutaj ciebie. Ale tym razem z twoimi Trybutami. Jestem Kasadiena Molee. Jaka praca interesuje Cię złotko?
-Najpierw mamy pytanie. - Mówi Alex. - Pamiętasz ostatni wywiad Trybutów z Flickermanem?
-Oczywiście kochany.
-Rozmawiali tam też o pracy. Rose mówiła o prowadzeniu programu. Żeby z chęcią zastąpiła Caesara, a on powiedział o tym żeby we dwójkę prowadzili jego program. Interesuje nas właściwie to czy Rose mogłaby wraz z Caesarem Flickermanem prowadzić tylko wywiady z Trybutami.
-Hmm gdyby to zależało ode mnie. To oczywiście bym się zgodziła. Ale nie mnie o tym decydować. A pytanie też brzmi czy Caesar nie żartował. Poczekajcie chwilę pójdę do szefa. - Powiedziała i wyszła z sali.
-Ona coś ewidentnie do ciebie ma. - Spojrzałam na Alexa.
-Niestety wiem. Ona od najmłodszych lat pomagała mamie w pracy. Tak się stało że gdy wygrałem trafiłem tutaj do jej matki i ona była tu również. Jest starsza ode mnie o rok. Od czasu gdy zobaczyła mnie po raz pierwszy za każdym razem gdy się widzimy flirtuje ze mną. To jest męczące. - Zaśmiałam się.
-Bylibyście piękna parą. - Zakpiłam z niego.
-Nawet o tym nie myśl. - Powiedział ostrzegawczym tonem.
-Ale ja nic nie robię. - Powiedziałam szybko. Trochę za szybko. - No dobra, dobra. Nie denerwuj się. - Powiedziałam. Po chwili do sali wróciła Kasadiena.
-Kochaniutka masz zgodę jak i mojego szefa. Jak i Caesara Flickermana. Ucieszył się gdy się dowiedział że naprawdę jesteś chętna na współpracę z nim. Jednakże jest to praca tylko sezonowa. Więc co byś chciała robić jeszcze?
-Myślałam nad pracą przy przygotowaniu Trybutów, arsenału i areny. - Powiedziałam patrząc na wciąż trzymaną w rękach ulotkę i czytając poprawną nazwę zawodu.
-No dobrze. A chcesz też sezonowo czy pracować przy całości tworzenia areny? - Rzuciłam spojrzenie na Alexa. Uśmiechnął się do mnie.
-No to niech by była ta druga opcja.
-Praca na stałe. Doskonale złotko. - Zaszczebiotała i zabrała się za wypełnianie formularzy. Dała do podpisania kilka papierów i już po chwili mogłam wyjść i zawołać Nialla. W końcu drzwi ponownie się otworzyły i wyszedł Niall, ze środka usłyszałam pożegnanie Kasadieny z Alexem.
-Oh Kochanieńki wpadnij czasem do mnie, czuję się taka samotna.
-To znajdź sobie w końcu kogoś. Już od tylu lat mówisz że ci źle w samotności.
-No tak, ale on nie zwraca na mnie uwagi.
-Widocznie nie jesteś w jego typie, albo ma inną kobietę na oku. Widocznie nie jesteście sobie pisani. Musisz w końcu ruszyć do przodu Kass.
-Ah wiem Axi, ale ... - Zamrugała parę razy rzęsami i zapatrzyła się w niego.
-Alex idziemy! - Krzyknęłam, a Kasadiena aż podskoczyła.
-No to żegnaj Kass.
-Do zobaczenia Axi. - Powiedziała przytulając go.
-Zraniłeś jej uczucia, wiesz? - Spytałam gdy wyszliśmy z budynku.
-Oh zamknij się. - Jęknął.
-Przecież ona jest zadurzona w tobie po uszy. - Powiedział Niall.
-Niestety. Ale jak dla mnie jest zbyt wyrazista, I w ogóle nie w moim stylu. Poszukuję osoby innego charakteru i stylu bycia. Ale jak na razie dobrze mi samemu.
-Oj miłość kiedyś cię dopadnie Axi. - Powiedziałam, udając głos Kasadieny. Alex poczerwieniał ze złości. Pożegnał się z nami szybko i poszedł w tylko sobie znanym kierunku.
-To co robimy? - Spytał Niall.
-Nie mam pojęcia. - Powiedziałam i skręciłam za róg wpadając w czyjeś objęcia. - Ojeny przepra ... szam. - Przede mną stał Jared. A raczej trzymał mnie w uścisku silnych ramion bym nie upadła na ziemie. Pomógł mi ustać normalnie na nogi. - Cześć Jared.
-Hej Rose. Witaj Niall.
Czemu czuję się jakoś dziwnie w towarzystwie Jareda? Nie mam pojęcia. On jest ... Jego osoba w moim pobliżu wzbudza we mnie coś ... coś takiego. Trudno to opisać. On jest ...
-Macie jakieś plany na dziś? - Z zamyślenia wyrwał mnie głos Jareda.
-Nie. Nie mamy. - Odpowiedział Niall. Wolałbym żeby powiedział że dziś jesteśmy zajęci ... Chyba.
-To super. Co wy na to żeby wyskoczyć do knajpki? Jest tuż za rogiem. Naprawdę świetna. Uwierzcie mi. - Posłał nam wspaniały uśmiech.
Siedzieliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. I było naprawdę super. Wszystkie myśli o tym, że to był zły pomysł odpłynęły. Ale wszystko wróciło w momencie w którym Niall poszedł do toalety, a my zostaliśmy sami. Złapał mnie za rękę, zaczął prawić komplementy i pocałował mnie. Na początku starałam się go odepchnąć. Nie chciałam tego. Ale w którymś momencie zaczęłam odwzajemniać pocałunek. Nie wiele myśląc szybko i gwałtownie wyrwałam się mu i wybiegłam z knajpy.
Siedzieliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. I było naprawdę super. Wszystkie myśli o tym, że to był zły pomysł odpłynęły. Ale wszystko wróciło w momencie w którym Niall poszedł do toalety, a my zostaliśmy sami. Złapał mnie za rękę, zaczął prawić komplementy i pocałował mnie. Na początku starałam się go odepchnąć. Nie chciałam tego. Ale w którymś momencie zaczęłam odwzajemniać pocałunek. Nie wiele myśląc szybko i gwałtownie wyrwałam się mu i wybiegłam z knajpy.
---------------------------------------------------------------------------------
To by był koniec Części Pierwszej.
Będą kolejne, więc czekajcie.
Czytasz=Komentujesz=Motywujesz