Wyregulowano mi brwi. Ogolono nogi, ręce, pachy. Nałożyli jakąś maseczkę na twarz na 10 minut, mówili że na stałe zlikwiduje mi trądzik. Wyszorowano mnie całą. Zlikwidowali suchą i twardą skórkę ze stóp. Obcięto i wyrównano mi paznokcie. Po czym umyto mnie jeszcze raz.
-Dobrze możemy wezwać twojego stylistę. - Cała czwórka wyszła z pomieszczenia zostawiając mnie nagą. Po chwili do pomieszczenia wszedł młody chłopak, bynajmniej wyglądał na takiego. Obszedł mnie dookoła uważnie przyglądając.
-Załóż szlafrok i chodź. - Polecił. Otworzył drugie drzwi w tym pomieszczeniu. Weszliśmy. - Siadaj. - Powiedział wskazując na kanapę. Po chwili do tego samego pomieszczenia wszedł Niall ze swoją stylistką, Sebastian ze swoim stylistą i Nathalie ze swoją stylistką.
-Nazywam się Rafio Grin stylista Rose. Stylistką Nialla jest Freska Poliwia . Berni Pool jest stylistą Sebastiana. A Nathalie stylistką jest Josie Marmori. Naszym zadaniem jest was wystylizować na Ceremonię Otwarcia Igrzysk i przejazd ulicami miasta. Musicie się cudownie prezentować. Jak wiecie jedziecie na dwóch rydwanach. Alex nas powiadomił że waszą dwójkę coś łączy. To prawda?
-Ja i Niall byliśmy na kilku randkach, w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. No i ... - Spojrzałam na niego. Uświadomiłam sobie że oboje milczeliśmy cały czas, nie odzywając się do siebie od dożynek. Chociaż dużo czasu nie było krótkie chwile w pociągu. Wieczór, podczas którego zjedliśmy kolacje, rozmawialiśmy z Aleksandrem i obejrzeliśmy powtórkę dożynek. Później każdy poszedł do pokoju spać. Rano przy śniadaniu zbytnio nie było czasu, a po chwili byliśmy już w salonie odnowy. Teraz siedzimy tu cały czas. Teraz dopiero zaczęło dochodzić do mnie co się stało. Mam walczyć na jednej arenie z chłopakiem którego darze uczuciem.
-I było miło. Pocałunki i tak dalej. Półtorej miesiąca przed dożynkami poprosiłem ją by była moją dziewczyną. Zgodziła się. - Łzy zaczęły lecieć mi po policzkach, zacisnęłam usta. Nie chcę płakać. Nie mogę pokazać jaka jestem słaba. - Rose nie płacz. - Powiedział i mnie przytulił.
-Ale się w tym roku porobiło. Kochankowie. Kochankowie z Jedenastego Dystryktu. Czym jeszcze nas zaskoczycie? - Spytał Rafio patrząc na Sebastiana i Nathalie. - Więc wracając do tematu. Wasza dwójka pojedzie na jednym rydwanie, a wy na drugim. Teraz ubiór. Trybuci powinni być ubrani w stylu swojego dystryktu. Mnie to nie leży i pozostałej trójce też nie bardzo. Wasz dystrykt dostał dodatkowe zadanie prawda? Raz w tygodniu wyznaczone grupy jadą do tego co pozostało z Dwunastego Dystryktu wydobywać węgiel prawda?
-Tak. - Potwierdziłam jego słowa. Mama mi opowiadała że Dwunasty Dystrykt się zbuntował, i rozpoczął wojnę z Kapitolem, niektórzy mieszkańcy z innych Dystryktów się przyłączyli. Zginęło wtedy dużo ludzi Od tej wojny minęło 20 lat. Mama straciła wtedy ojca. Zabito go na jej oczach. Miała wtedy 13 lat. Mówiła że oni byli źli, ale bez nich jest źle bo niema węgla, a jest on potrzebny w każdym dystrykcie i w Kapitolu. Dlatego nowy prezydent zarządził by chętni zgłosili się do Strażników Pokoju że chcą raz w tygodniu jeździć do Dwunastki do kopalni. Do tej grupy osób zalicza się mój ojciec. Dlatego żeby nas utrzymać. Ma dwie prace. dobrze płatne. A za wszelką cenę chce utrzymać rodzinę. A ojciec i dziadek Nialla również jeżdżą do kopalni. Nasi ojcowie są przyjaciółmi. - Nasi ojcowie - wskazałam na siebie i Nialla - jeżdżą do kopalń dodatkowo.
-Więc waszą dwójkę wyszykujemy w strój połączony z obu Dystryktów. Efekt będzie niesamowity. Już to kiedyś było. Ale nie w taki sposób w jaki ja to widzę. Chociaż wielu osobą może wydać się skopiowany. Niech Cinna niema mi tego za złe. A co do waszej dwójki. Ktoś z waszej rodziny jeździ do kopalni? - Oboje pokiwali głowami na nie. - A czym się zajmują?
-Mama jest rolnikiem. Pracuje na roli zbiera warzywa. A tata żniwiarzem. Zbiera zboże.
-A twoi rodzice Nathalie?
-Mama pracuje w sadzie. Tata jest rolnikiem.
-Dobrze. To teraz wy sobie zjedzcie obiad. - Wcisnął jakiś przycisk na ścianie a z niej zaczął wysuwać się stół zastawiony wieloma pysznościami. Chociaż większości z tego nigdy nie jadłam. - A my zaprojektujemy wam stroje. - Powiedział i wyszli.
Zabraliśmy się za jedzenie. Nikt się nie odzywał. Każdy z nas pochłaniał duże ilości jedzenia. Chcieliśmy wszystkiego spróbować. Jedzenie było przepyszne. Gdy poczułam że zaraz zwymiotuję to co zjadłam postanowiłam nic więcej nie jeść. Siedząc na kanapach rozmawialiśmy na różne tematy. Po jakiś trzech może czterech godzinach przyszedł do nas Rafio z pozostałą trójką stylistów. Do każdego z nas podszedł stylista. Weszłam razem z Rafim do pomieszczenia odnowy w której znajdowałam się kilka godzin temu.
W 10 minut zrobił mi przepiękny makijaż.
-Twoja suknia Rose. - Wręczył mi zieloną sukienkę przeplataną lekko czarnymi nićmi, ale były one ledwo zauważalne. Z tyłu na plecach miała większe czarne plamy. Założyłam ją. Z przodu sięgała mi do połowy łydek a z tyłu ciągnęła się paręnaście centymetrów. Dostałam czarne płaskie buty ze złotymi wzorami. Na głowie zrobił mi dwa dobierane warkocze i założył zieloną koronę. Posypał mnie złotym, srebrnym i czarnym brokatem od stóp do głowy świeciłam się cała. Na lewym nadgarstku namalował mi czarnym tuszem serce przebite strzałą. - To nie koniec. Chodź. Weszliśmy z powrotem do saloniku w którym siedział Niall. Rafio ręką wskazał by udali się z nami. Zeszliśmy na dół schodami. Stały tu 22 rydwany każdy zaprzężony w cztery konie nasze były białe ozdobione zielonym, złotym i czarnym brokatem. Podeszliśmy do ostatniego który należał do nas. - Teraz tak. Słuchajcie. Te czarne nici na waszych strojach zapłoną jak tylko będzie wasza kolej na wyjazd. Spokojnie są sztuczne. Nie sparzycie się. Na waszych plecach jest więcej palącej się nici i jest ona grubsza. Jest pod nią ukryta płyta która wystrzeli ogień imitując skrzydła. Wasze korony również będą się palić. Gdy wyjedziecie złapiecie się za ręce. Na waszych nadgarstkach są namalowane serca. Mają być widoczne w kamerze. Macie się cały czas uśmiechać. Pokażcie że cieszycie się tym że tu jesteście. Pokażcie pewność siebie. W pewnym momencie spójrzcie na siebie. Zasmućcie się. Zróbcie przygnębione miny. Jesteście parą a macie walczyć razem na arenie. Tylko jedno z was ma szanse przeżyć i wrócić. Pokażcie jacy jesteście nieszczęśliwi. Gdy znów spojrzycie przed siebie miejcie przez chwilę jeszcze smutne miny. Po chwili zastąpcie je pewnością i odwagą. Spójrzcie w widownie uśmiechnijcie się, machajcie. Bądźcie zarazem weseli i smutni. Ale nie okazujcie strachu. Ani przez chwile. Duma, szczęście, odwaga, smutek, pewność siebie, miłość. Niech miłość bije od was na kilometr. Pokażcie że się kochacie. Pamiętajcie mają was zapamiętać. Będziecie wspaniale się prezentować. - W tej chwili zabrzmiała melodia mówiąca o tym że Uroczystość Inauguracyjna, inaczej zwana Ceremonia Otwarcia Igrzysk właśnie się zaczyna. Pierwszy rydwan z Pierwszego Dystryktu właśnie wyjechał. Po chwili drugi. - Wsiadajcie. - Weszliśmy do rydwanu i czekaliśmy. Gdy rydwan Sebastiana i Nathalie wyjechał Rafio podpalił nam korony i nasze stroje. Już po chwili wyłanialiśmy się z tunelu. Zauważyłam na telebimie że kamery zostały skierowane na nas. Złapaliśmy się za ręce i unieśliśmy je do góry. Publiczność oszalała. Patrzyłam z zachwytem w publiczność. Machałam do nich, uśmiechałam się, posyłałam całusy.
-Teraz. - Powiedział Niall. Spojrzeliśmy na siebie z wielkimi uśmiechami, by po chwili znikły one z naszych twarzy ustępując miejsca smutkowi i rozżaleniu. Po chwili zwróciliśmy głowy przed siebie, by ogarnąć nasze uczucia. Po kolejnej chwili znów szczęśliwi patrzyliśmy w publikę. Wolną prawą ręką złapałam białą różę, odłożyłam ją na "półeczkę" na rydwanie by złapać kolejną róże. Zrobiłam tak kilka razy. Gdy zatrzymaliśmy się na Placu przed Pałacem Prezydenckim, głos zabrał właśnie Prezydent Woods. Opuściliśmy nasze splecione dłonie w dół, lecz nie puściliśmy się. A ja uzbierałam 5 białych róż, 5 czerwonych, 6 błękitnych, 6 zielonych i 4 czarne. Jedna z róż miała wstążkę, odwiązałam ją i związałam wszystkie razem. W tym czasie prezydent wygłaszał swoją co roczną mowę. Zawsze mówił to samo. Gdy skończył swoją przemowę, rydwany w tej samej kolejności w której przyjechały, odjechały do Ośrodka Szkoleniowego znajdującego się kawałek dalej. Tuż za nami brama się zamyka a my schodzimy z rydwanów. Po chwili podchodzi do nas Rafio i Freska.
-Było wspaniale. Wyglądaliście olśniewająco. - Zachwycała się Freska. Chwilę później wchodzi Ozil i Alex.
-Gdzie są moi Trybuci? Zachwyciliście wszystkich. Byliście tacy Boscy, Anielscy a jednocześnie Demoniczni. Nieszczęśliwa miłość. Nieszczęśliwi kochankowie. To takie smutne i wzruszające. - Ozil wyciera łezkę z policzka.
-Byliście świetni. Zwróciliście na siebie uwagę całego Kapitolu. Zapadliście głęboko w pamięć. I o to chodziło. - Mówi do nas i do naszych stylistów Alex. Następnie oby dwoje podchodzą do Sebastiana i Nathalie i ich stylistów. Prezentowali się gorzej od nas. Ale trzymam również za nich kciuki. Za całą naszą czwórkę. Żebyśmy dostali sponsorów.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Drugi rozdział. Co myślicie?
Zajebisty rozdział :D
OdpowiedzUsuńNiewątpliwie dobry rozdział
OdpowiedzUsuń