czwartek, 8 stycznia 2015

Rozdział 7

Pierwszy poduszkowiec zabrał martwe ciało Jordana. Po chwili nadleciał drugi w dół zrzucili dwie drabiny. Weszliśmy na nie, a w tym momencie nasze ciała zostały sparaliżowane. Nie mogliśmy zrobić żadnego ruchu. Poduszkowiec zabrał nas do Ośrodka Szkoleniowego, tam nas rozdzielili. Przez dwa dni trzymali nas w szpitalu byśmy wrócili do pełni sił. Odnowili nasze ciała. Nie było na moich rękach żadnych zadrapań ani nic. Gładka czysta skóra, jak nowa. Nie było moich blizn których nabawiłam się w dzieciństwie. Wszystkie rany zniknęły. Po dwóch dniach przyszedł do mnie Rafio.
-Cześć skarbie.
-Rafio! Jak dobrze cię widzieć! - Krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję. - Tęskniłam.
-Ja też.
-Myślałam że już cię więcej nie zobaczę. A jednak los chciał inaczej.
-Tak. I teraz jesteś skazana na mnie przez najbliższe lata jako twój osobisty stylista. No i oczywiście moi przyjaciele którzy pomagali mi w przygotowaniu i wystylizowaniu ciebie. Minos, Dutti i Lina.
-Tak wiem. Pamiętam ich. A tak nawiasem mówiąc. Też są nowi prawda?
-Tak. To ich pierwszy rok z trybutem.
-Widać to po nich. Ale są spoko.
-Dobrze. A teraz idziemy. - Wyszliśmy z pokoju w którym spędziłam ostatnie dwa dni.
Wyszliśmy na korytarz i kierowaliśmy się w stronę wind. Wsiedliśmy do jednej i wjechaliśmy na jedenaste piętro.  Gdy weszłam  do salonu wszyscy już tam byli. Pozostała trójka moich stylistów Minos, Lina i Dutti, Alex, Ozil, a przede wszystkim Niall i jego ekipa, Freska, Cynia, Cyprian i Gokkej. Rzuciliśmy się sobie na szyję z Niallem a następnie pocałowaliśmy się.
-Och jacy wy jesteś uroczy. - Powiedziała Ozil podchodząc do nas i przytuliła mnie gdy odsunęłam się od Nialla, oczywiście odwzajemniłam jej uścisk. W tej chwili byłam szczęśliwa. - A nie mówiłam że oboje wrócicie?
-Tak Ozil miałaś rację. - Powiedziałam z uśmiechem
-W końcu po tak długim czasie Jedenastka zdobyła Zwycięzce, a raczej Zwycięzców. - Powiedziała Ozil wreszcie mnie puszczając. Wykorzystał to Alex i podszedł do mnie.
-Gratuluję. Cieszę się że was widzę dzieciaki. - Powiedział i przytulił mnie.
-Też się cieszę Alex.
-Chodźcie na kolację.
Weszliśmy do jadalni. Stół był cały zastawiony jedzeniem. Nałożyłam sobie potrawki z kurczaka i sałatkę.
-Poradziliście sobie świetnie. - Chwali nas mentor. - Mówiłem żebyście nie podchodzili do Rogu. Ale postawiliście na swoim i zaryzykowaliście życie by zdobyć broń i nie tylko. I wiecie co? Cieszę się że mnie nie posłuchaliście. Bo gdybyście tak zrobili, pewnie byście nie przetrwali i nie wygrali Igrzysk.
-Nic nie wiadomo.
-Też prawda. Może mielibyście to szczęście i wygrali.
-Polowałabym więcej. Pozbierała jadalne rośliny. Przeżylibyśmy.
-Ciebie byśmy nie zawiedli Alex. - Dodaje Niall.
Reszta kolacji minęła na przyjemnych rozmowach. Jak wszyscy się najedli Ozil wysłała nas do łóżek bo musimy się wyspać na jutrzejszy dzień. Wzięłam krótką gorącą kąpiel, założyłam koszulę nocną i położyłam do łóżka. Zasnęłam od razu.
Rano obudziła mnie wspaniała trójka. Najpierw kazali mi zjeść śniadanie. Więc udałam się do jadalni i zjadałam trzy bułki z dżemem. A następnie zabrali się za mnie. Mieli za zadanie przygotować mnie na Finał Igrzysk Ukoronowanie mnie i wywiad z Caesarem Flickermanem. W końcu wszedł Rafio i stwierdził że ta trójka spełniała bardzo dobrze swoje zadanie i odesłał ich. Podał mi sukienkę i buty. Założyłam to a wtedy on odsłonił lustro. Mocny makijaż trzymający się zieleni i odcienia złotego, na paznokcie nałożone tipsy by były dłuższe i pomalowane na zielono, oraz złota sukienka sięgająca mi kolan a do niej dopasowane zielono złote wysokie rzymianki. Ogólnie prezentowałam się świetnie.
-I jak?
-Świetnie, naprawdę super. Bomba. Wyglądam nieziemsko. - Powiedziałam zachwycona patrząc cały czas na swoje odbicie w lustrze.
-Cieszę się że ci się podoba. A teraz chodź.
Wyszliśmy z mojego pokoju przechodząc przez salon zabrałam jeszcze pączka. Zjadłam go w drodze na dół w windzie. Wysiadamy na poziomie na którym odbywało się nasze szkolenie. Według tradycji Zwycięzca wraz z całą ekipę wyłaniają się spod sceny. Jestem prowadzona do niewielkiego pomieszczenia w którym jest umieszczony spodek który wysunie nas na estradę. Rafio mówi że idzie się przygotować, a ja mam się stąd nie ruszać. Po chwili do pomieszczenia wchodzi Niall i Freska, która mówi mu to samo co mój stylista mi. Mówi nam jeszcze abyśmy już zajęli miejsce i wychodzi.
-Pięknie wyglądasz.
-Dziękuję.
Weszliśmy na podest i czekamy. Po chwili słyszymy radosny głos Caesara.
-Witam! Witam! Witam! Proszę państwa dzisiaj mamy nie zastąpiony dzień. Już za chwilę na tej scenie właśnie obok mnie pojawi się dwójka zwycięzców. - Powiedział a tłum zaczął wiwatować. - Ale za nim to się stanie. Powitajmy ich ekipy przygotowawcze.Ekipa Zwyciężczyni! Minos Flechim! Lina Capresino! Dutti Molerto! Oraz ekipa Zwycięzcy! Cynia Delien! Cyprian Moris! Gokkej Lefren! - Po każdym nazwisku następowała wielka fala braw. - Jak to jest być pomocnymi stylistami zwycięzców?
-To wspaniałe uczucie. - Mówi Dutti.
-Tak. Wzruszające. - Dopowiada Minos.
-Jest się czym pochwalić. - Mówi radośnie Gokkej
-I wiemy że nasza praca i wysiłek nie idzie na marne. - Uzupełnia Cynia.
-Dobrze dziękuję zajmijcie swoje miejsca. A teraz powitajmy opiekunkę Jedenastego Dystryktu, piękna jak zawsze Ozil Larock! - I publiczność zaniosła się gromkimi brawami.
-Jakie to uczucie mieć pod opieką Wygranych Trybutów, Zwycięzców?
-To jest wspaniałe uczucie. Wreszcie mam się czym pochwalić. I udowodnić przyjaciołom a zarazem opiekunów innych Dystryktów że Jedenastka nie jest słaba i ma się czym pochwalić. Tylko trzeba trafić na odpowiednie osoby z silnym charakterem. Wreszcie mam na swoim koncie Zwycięzcę Igrzysk, a nawet dwóch. - Mówi i chyba słyszę w jej głosie że zaraz się rozpłacze. - To takie wzruszające.  Być tutaj na scenie i czekać na swoich podopiecznych którzy lada moment się pojawią.
-Dziękujemy Ozil. Zajmij swoje miejsce. A teraz powitajmy osobę dzięki której ta dwójka przetrwała. Alexander Amitel! - Trybuny po raz kolejny za wiwatowały. - Alex sam kiedyś zwyciężyłeś. Jakie to uczucie gdy po tylu latach twój Dystrykt zdobywa Zwycięzce?
-To jest nie do opisania. Ale czuję Dumę? Tak, dumę. Bo w końcu znalazł się ktoś kto wie jak przetrwać. Znalazły się osoby z silną wolą przetrwania i powrotu. I to są oni. W historii Igrzysk przecież były takie sytuacje że Trybuci poddawali się już na samym początku. A oni? Oni walczyli. Walczyli do końca. Musieli przetrwać i udało im się to.
-Dziękuję to był Alex Amitel! Teraz powitajmy dwoje wspaniałych ludzi. Rafio Grin! I Freska Poliwia! - I kolejna wielka fala braw. - Dwoje wspaniałych stylistów. Wasze stroje są przepiękne. a osoby które je noszą wyglądają olśniewająco. Co czujecie? Wasi podopieczni wygrali i zostaliście skazani na siebie na najbliższe parę lat. W końcu oni muszą mieć swoich stylistów. Cieszycie się?
-Bardzo się cieszymy z tego powodu.
-Nie mogliśmy trafić na lepszych Trybutów. Ta dwójka jest dopasowana w każdym calu.
-Stroje które szyjemy dla nich leżą cudownie na ich sylwetkach.
-Nic im nie brakuje. Są idealni. - Kończy Freska.
-To byli styliści naszych Zwycięzców! A teraz powitajmy Dwoje Zwycięzców Dziewięćdziesiątych Czwartych  Igrzysk Głodowych! Rose Denil! I Niall Horan! - Nasza platforma zaczęła się podnosić i wyłaniać nas na scenę. Gdy platforma się zatrzymała podeszliśmy do kanapy i zajęliśmy miejsce. Na kanapie usiedliśmy objęci. Niall miał prawą rękę owiniętą wokół mojej talii a ja swoją wokół jego pleców.  - Witam was kochani. Co u was słychać?
-Witaj Caesarze. Jest dobrze. Cieszymy się z powrotu.
-Fajnie jest znów cię widzieć. - Powiedziałam.
-Ah dziękuję Rose. - Powiedział i uśmiechnął się do mnie. - A zatem obejrzyjmy skrót Igrzysk.
Nasze kanapy  odwróciły się tyłem do publiczności. Na jednym ekranie tym mniejszym z prawej strony było wyświetlane nagranie na żywo mnie i Nialla, by pokazać nasze emocje w danym momencie Igrzysk. Na drugim małym ekranie z lewej strony jest pokazywana twarz Caesara, ale z poprzednich Igrzysk wiem że jest przeplatana z widokiem stylistów, mentora, opiekunki i publiczności. Więc i dzisiaj zapewne tak będzie. A na największym ekranie po środku właśnie zaczął wyświetlać się skrót z Igrzysk. Najpierw po kolei Dożynki w każdym Dystrykcie. Następnie przejazd na Rydwanach podczas Inauguracji Ceremonii Igrzysk. Później wyświetlona ilość punków zdobyta podczas Indywidualnej oceny. Wywiad z Caesarem. I w końcu Pierwszy dzień Igrzysk. Odliczanie, wjazd Trybutów na Arenę, wystrzał wyścig do Rogu Obfitości. Dobiegam pierwsza i łapie łuk. Za raz po mnie do Rogu dobiega Niall chwyta miecz i zabija chłopaka, biorę dwa plecaki, apteczkę i walizkę w tym czasie Niall zabija dziewczynę. Krzyczę do niego a on zabija chłopaka chwyta jeszcze plecak, dwie walizki i drugi łuk z kołczanem i znika za mną w lesie. Widzimy walkę przy Rogu. W końcu dobiega ona końca słychać wystrzały z armat. Jeden wystrzał to jedna ofiara. Później są pokazywane różne sceny z trwania Igrzysk. Pokazywali jak Trybuci smażą się w słońcu, bez wody. Pokazywali każdą śmierć z bliska.Pokazano nas siedzących na kamieniu przed jaskinią Oraz zdarzenie jakie tam się stało. Chowamy się w jaskini przed zawodowcami. Śmierć Arczera z ręki Jordana. I odejście pozostałej grupy. Przylot spadochronu a w nim granaty. Nasza akcja zabicia w dymie i ucieczka. Nie zorientowali się skąd był atak, nie wiedzieli gdzie biec. A zginęło z naszych rąk wtedy troje ludzi. Następnie pokazana nasza pobudka z wężami. Pokazali jak zawodowcy obudzili się otuleni płomieniami wśród nich byli także Sebastian i ta dwójka dzieciaków z dziewiątki, ponieważ mieli obozowisko kilkanaście metrów od nich. Zaczęło się właśnie od zawodowców i skierowano ich w stronę trójki dwunastolatków, a następnie w stronę strumienia gdzie my byliśmy. W tym samym czasie Nathalie została zabita przez chłopaka z czwórki. I tak oto znaleźliśmy się blisko finału dziewięciu Trybutów. Pokazali scenę gdy otrzymaliśmy spadochron z maścią, i moje leczenie nogi. Naszą podróż do Rogu Obfitości. Wędrówkę Zawodowców po  lesie. Walkę o przetrwanie po ogłoszeniu że dwoje z tego samego Dystryktu może zwyciężyć. I na koniec zabicie przeze mnie Jordana i nasza krótka wymiana zdań oraz nasz odlot z areny. I film został zakończony trwał sześć godzin.
-No właśnie zapomniałabym. Jordan kazał was pozdrowić i powiedzieć że macie się pieprzyć.
Nasza rozmowa z Caesarem trwała jeszcze jakąś godzinkę i dopiero wtedy zabrzmiał hymn. Wszyscy wstali a na scenę wkroczył prezydent Samuel Woods. a za nim dziewczynka i chłopiec na rękach przed sobą nieśli poduszkę a na niej korona. Chłopiec stanął z mojej prawej, a dziewczynka z lewej Nialla Prezydent stanął przed nami i wygłosił mowę, później się odwrócił i ukoronował mnie, a następnie Nialla. Następnie my wygłaszamy krótką mowę którą przygotowała nam Ozil i kazała zapamiętać. I wreszcie machamy do widzów żegnając się i Caesar kończy program. Gasną światła, opadają kurtyny i zapalają się inne światła zwykłe oświetlenie. Schodzimy ze sceny. I jesteśmy eskortowani wraz z Prezydentem do jego posiadłości na bankiet zwycięstwa. Wszyscy lgną w naszą stronę. Urzędnicy Kapitolu, sponsorzy oraz inne ważne osobowości. Proszą o zdjęcie o krótką rozmowę. Wszyscy są uśmiechnięci i szczęśliwi. Uśmiechamy się, rozmawiamy, udzielamy krótkich wywiadów do kamer. Padają pytania typu co czujemy? Jak nam się podoba u Prezydenta? I takie podobne. Cały czas jesteśmy blisko siebie, otuleni ramieniem w pasie lub trzymamy się za dłonie. Nad ranem wracamy do Ośrodka Szkoleniowego na nasze Jedenaste piętro. Każde z nas wchodzi do swojego pokoju. Biorę długą, odprężającą i gorącą kąpiel. Po godzinie dopiero wychodzę z wanny i kładę się spać.
Jestem budzona o dziesiątej przez Dutti która podaje mi śniadanie składające się z trzech bułeczek i czterech kiełbasek oraz gorącą czekoladę. Zjadam wszystko. A ona odnosi tackę i woła Lin i Minosa. Przygotowują mnie. Robią makijaż, paznokcie i fryzurę. Następnie wołają Rafio który daje mi prześliczną niebieską sukienkę z białymi cekinami. Jestem przygotowywana do udzielenia ostatniego jak na razie wywiadu w Kapitolu. Wchodzę do salonu który kompletnie nie przypomina miejsca w którym spędziłam ostatnio dużo czasu. Wszystkie meble zostały wyniesione. A ustawiono na środku brązową kanapę i fotel w tym samym kolorze. Między fotelem i kanapą stał telewizor tak byśmy mogli zerkać na niego z boku. Na telewizorze podczas rozmowy zawsze są pokazywane momenty z Igrzysk. Niall stał wraz z Ozil i Alexem więc do nich podeszłam.
-Pięknie wyglądasz kochana. - Mówi Ozil która dzisiaj również wygląda świetnie. Od początku igrzysk nosiła fioletową perukę. A dziś ma na sobie zieloną. Ma ubraną również pomarańczowo-zieloną sukienkę sięgającą kolan i czarne buty na piętnasto centymetrowych szpilkach.
-Fajna fryzura.
-Dziękuję.
-Rose, Niall zajmijcie miejsca za chwilę zaczynamy. - Powiedział jeden z realizatorów.
-Witajcie. - Przywitał nas Caesar Flickerman podając nam dłoń. - Usiądźcie wygodnie. - Powiedział i oboje usiedliśmy.
Wtuliłam się w bok Nialla. Ktoś zaczyna odliczać i po chwili trafiamy na wizję, program nadawany  na żywo.
-Witam wszystkich. Goszczę właśnie w penthousie na Jedenastym piętrze w Ośrodku Szkoleniowym, a wraz ze mną są tutaj tegoroczni Zwycięzcy Głodowych Igrzysk z Jedenastego Dystryktu Rose Denil i Niall Horan.
-Witajcie. - Powiedzieliśmy równo z uśmiechem na ustach.
Caesar trochę z nami pożartował a następnie przeszedł do tego co działo  się na arenie. Padały różne pytania.
-Co czuliście gdy Zawodowcy znaleźli się tuż obok was, przed jaskinią w której się skryliście?
-Myślałam że to już koniec. Ich było ośmiu, a nas dwoje. Gdyby nas zauważyli zginęli byśmy. Oczywiście podjęlibyśmy walkę od razu. Ale ilu byśmy zabili? Dwóch? Może trzech? A w rezultacie i tak padlibyśmy trupem. Błagałam w duszy żeby nas nie zauważyli i odeszli. Żeby nie postanowili skryć się w jaskini w której my byliśmy. I wtedy Arczer powiedział że Sebastian ukradł mu okulary. Młody zawsze był zwinny i szybki. Podejrzewam że Arczer od razu się nie zorientował że został okradziony. Dopiero po jakimś czasie. I wtedy Jordan go zabił. Jego głowa upadła blisko wejścia. Widziałam jego wyraz twarzy i pełno krwi wszędzie. To było straszne.
-Tak było. Myślałem że ta głowa wpadnie do jaskini a my narobimy przez to hałasu i wtedy oni nas zabiją. Ale na szczęście zatrzymała się przed wejściem. A oni nie zwrócili na nic uwagi.
-Później dostaliście spadochron. Opowiedzcie o akcji którą zrobiliście.
-Tak jak było pokazywane. Dostaliśmy spadochron a w nim granaty. Od razu wiedziałam co z nimi zrobić. Zakradliśmy się do ich obozowiska gdzie wszyscy właśnie zasypiali a Grinzo czuwał na warcie. Lecz nie był zbyt czujny. I wtedy rzucając granaty dymne ukryliśmy się w osłonie i zaatakowaliśmy ich nożami. Nie wiemy które z nas trafiło. Rzucaliśmy na oślep. Nic nie było widać. Następnie uciekliśmy.
-Jednego ranka obudziliście się z wężami.
-To było straszne.
-W pośpiechu próbowaliśmy wyjść z jaskini, przez co je deptaliśmy. W skutek czego jeden gad ugryzł Rose.
-Myślałam że umrę. Cierpiałam. To były straszne męki. Chciałam żeby odszedł i mnie zostawił. Powiedział że zostanie jeszcze chwilę. Po paru godzinach dostałam maść i instrukcje uratowania mi życia. I przeżyłam.
-No właśnie Rose. O co chodziło gdy mówiłaś do Nialla żeby odszedł, ratował siebie o rozmowie w penthousie?
-Jednego dnia rozmawialiśmy o tym co będzie tu na arenie. Że będziemy mieli sojusz. Powiedziałam mu wtedy że jeżeli zostanie nasza dwójka będziemy musieli zwrócić się ku sobie. Powiedział że nigdy mnie nie skrzywdzi i będzie mnie bronił, odpowiedziałam mu że ja również będę bronić jego. Przez dożynki i początek Igrzysk, znaczy drogę w pociągu i pierwsze chwile w Ośrodku, w penthousie sprawiły że oddaliliśmy się od siebie. I to było straszniejsze od samych Igrzysk. Oboje w tamtym momencie baliśmy się tego co nieuniknione.
-Czego? - Spytał Caesar.
-Utraty drugiej osoby. Bliskiej ci sercu. - Powiedział Niall.
-Kazałam mu obiecać że jeśli nasza dwójka będzie ostatnia zabije mnie i wygra.
-Oooohh. - Rozległo się z ust Caesara i wszystkich zgromadzonych w salonie.
-Obiecał mi to. Jakiś czas później znów nawiązaliśmy do tej rozmowy. To było w noc tuż przed rozpoczęciem Igrzysk. Właśnie pożegnaliśmy się z Ozil i Alexem.
-Co mu powiedziałaś?
-Że ja sobie tu nie poradzę gdy jego zabraknie. Że wolę umrzeć i dać szansę na lepsze życie jemu. Bo mi na nic się zda życie w którym nie będę potrafiła się odnaleźć. Bez niego wszystko straciłoby dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Podejrzewam że w przeciągu kilku dni od zakończenia Igrzysk popełniłabym samobójstwo. Powiedziałam mu że on da radę, że on się odnajdzie, że niema wyjścia. A ja nie chce życia bez niego. Odpowiedział mi na to że będzie mnie chronił póki będzie mógł i będzie miał siły. - Przerwałam na chwilę by odetchnąć. - A ja powiedziałam że gdy nadejdzie czas ma przeżyć. Po prostu przeżyć. Przeżyć dla mnie. Wtedy powiedział że przecież mnie już wtedy nie będzie. Postarałam się zignorować jego odpowiedź i mówiłam dalej. Że będę nad nim czuwać. Ma przeżyć dla mnie. Powiedziałam. Walczymy w jednej drużynie. Zabij mnie i przeżyj gdy nadejdzie czas. Więc na arenie gdy powoli umierałam od jadu węża chciał spędzić ze mną jeszcze chwilę. Podejrzewam że czekał na odpowiedni moment. Ale nie wiem. - Zapadła cisza.
-Niall co czułeś wtedy gdy kazała ci to obiecać?
-Rozpacz. Złość. Pragnienie ochronienia ją za wszelką cenę. Myślałem. Ona nie może zginąć. Musi przeżyć. Ona myślała to samo o mnie. Ale to ona nie ja odważyła się powiedzieć to na głos. Obiecałem jej to, ale czułem się z tym strasznie źle. Jak ja mógłbym zabić własną dziewczynę i samemu wygrać. Nie mogłem tego pojąć. Jak mogła tak mówić. Gdy ten przeklęty wąż ją ugryzł i zaczęła umierać. Wiedziałem że to koniec. Wiedziałem że będę musiał ją zabić. Chciałem spędzić z nią jeszcze kilka ostatnich chwil. A gdyby zasnęła wtedy bym ją zabił. Skracając jej męki. Lecz zanim miałem okazję zjawił się spadochron z pomocą. I wiedziałem. Wiedziałem że tylko odwlekamy moment jej śmierci. To co nieuniknione. Ja zawsze dotrzymuję obietnic. Nawet tych najgorszych. - Powiedział i wpił się zachłannie w moje usta. Pocałunek był dziki i namiętny. Po chwili się oderwaliśmy od siebie a Caesar dalej wypytywał nas o nasze emocje podczas poszczególnych momentów na arenie. Dopytywał o to co czuliśmy gdy dowiedzieliśmy się że Sebastian i Nathalie nie żyje. Pytał co czuliśmy gdy dnia poprzedniego pokazano nam skrót z Igrzysk i co czuliśmy patrząc na śmierć dzieciaków z naszego Dystryktu. Pytał również co czułam w momencie w którym celowałam w Jordana. Kiedy posłałam strzałę w jego udo a on upadł na kolana. Kiedy wymierzyłam mu śmiertelny strzał w czoło.
-Ostatnie pytanie co czuliście w momencie w którym Fredrich Coocher ogłosił was zwycięzcami.
-Szczęście. Radość nie do opisania. Cieszyliśmy się że dano nam szansę na spędzenie razem reszty naszego życia. Szczęśliwie.
-Nic dodać nic ująć. Wielką radość, że będziemy mogli żyć razem. Będziemy wam za to dozgonnie wdzięczni. - Mówi Niall.
-Tak. Jesteśmy wdzięczni za to. Wdzięczni i szczęśliwi.
-Przed wami podróż do domu. A już za prawie cztery miesiące wyruszycie w Ogólnokrajowe Tournee Zwycięzców. Odwiedzicie wszystkie Dystrykty i na końcu znowu traficie do mnie. - Powiedział z uśmiechem.
-Już nie mogę się doczekać następnego spotkania z tobą. Zabawny z ciebie gość. - Powiedziałam
-Ja również będę na was czekał. To byli Rose Denil i Niall Horan Zwycięzcy Dziewięćdziesiątych Czwartych Głodowych Igrzysk Przeklęci Kochankowie Skąpani w Czystym Ogniu z Jedenastego Dystryktu. - Jeden z realizatorów dał nam sygnał że skończyli nagrywać.
-Wspaniale. Było naprawdę świetnie. - Pochwalił nas Alex.
-Ty naprawdę kazałaś mu obiecać by cię zabił? - Spytała załzawiona Ozil.
-Nie płacz. Nic mi nie jest. Żyję. - Spojrzałam na Nialla - Żyjemy oboje i to się liczy. - Powiedziałam i przytuliłam ją.
-Dobra dzieciaki idźcie się przebrać. Czas ruszać w drogę. - Powiedział Alex.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Każdy komentarz zachęca do dalszego pisania.

W rozdziale pierwszym został dodany zwiastun :)

1 komentarz: