Godzinę po zakończeniu wywiadu siedzimy już w pociągu. Pociąg tak samo jak za pierwszym razem jedzie z ogromną prędkością. Więc do Jedenastki docieramy następnego dnia o dziesiątej. Nasi styliści tym razem nie ingerowali w nasz wygląd, więc byliśmy naturalni gdy wysiedliśmy z pociągu na peronie na którym zgromadziły się nasze rodziny i przyjaciele którzy stali zaraz za operatorami kamer którzy nagrywali nas na żywo i puszczali w całym Panem. By wszyscy ludzie mogli zobaczyć powrót Trybutów do swojego domu. Starego domu. Za naszymi bliskimi jest masa innych ludzi, mieszkańców naszego Dystryktu. Jesteśmy przywitani brawami i wiwatowaniem. Nasze imiona są wykrzykiwane z każdej możliwej strony. Za nami po chwili stanął Alex i Ozil. Podeszliśmy do głównej kamery która znajdowała się naprzeciw wyjścia z pociągu. Przy kamerzyście z mikrofonem stała kobieta ubrana w żółtą suknie sięgającą jej kostek, która była bufiasta, coś na kształt bombki, miała założone również pomarańczowe futro, różową perukę, zielone długie tipsy na paznokciach i niebieskie dwudziesto centymetrowe szpilki. Nic w jej stroju ze sobą nie współgrało. Wręcz przeciwnie. Te kolory gryzły się ze sobą. Ale najwyraźniej jej to nie przeszkadzało. Przedstawiła nam się jako Analine Minbri.
Pytała nas jak nam się podobało w Kapitolu?
Jak nam minęła podróż pociągiem z Kapitolu do Jedenastki?
Jak się czujemy wracając po ponad miesiącu do swojego Dystryktu?
Co czujemy na myśl że wkrótce będziemy musieli opuścić ten Dystrykt, opuścić nasze domy, nasze miasto i wyjechać, zostawiając tu nasze rodziny, które będą miały zapewniony lepszy żywot?
Tak, dobrze słyszycie. Wy pamiętacie pewnie jak wszystko wyglądało za czasów panowania Prezydenta Snowa, ja tego nie pamiętam bo nie było mnie jeszcze na świecie, ale moi rodzice pamiętają i opowiadali mi.
Kiedyś jak Trybut wracał z Igrzysk zamieszkiwał w jednym z domków w Wiosce Zwycięzców. Mógł mieszkać sam, ale mógł też przeprowadzić tam swoją rodzinę. Później wyjeżdżał w Tournee Zwycięzcy, po czym wracał do domu w swoim Dystrykcie. By podczas dożynek stanąć na scenie jako mentor Trybutów ze swojego Dystryktu. Po skończeniu Igrzysk wracał do swojego Dystryktu i mieszkał w tym domku do czasu kolejnych Dożynek by znów zamienić się w mentora. Chyba że wygrał ktoś z jego Dystryktu to on jako mentor musiał wyjechać razem z nim w Tournee. By po skończeniu go znów wrócić do Wioski zwycięzców w swoim Dystrykcie czekając by znów stać się mentorem. Taki był ich los.
Ale jak rebelia się skończyła, wszyscy rebelianci zginęli i Prezydent Snow był umierający wyznaczył na swojego następcę Woodsa. I tak oto Samuel Woods został Prezydentem Panem. Zarządził wiele zmian. Postanowił prowadzić Państwo według własnych zasad.
Po pierwsze : W dożynkach udział biorą wszyscy od dwunastego do dwudziestego szóstego roku życia.
Po drugie : Z każdego Dystryktu losuje się czworo Trybutów, dwie dziewczyny i dwóch chłopaków.
Po trzecie : Zwycięzca wraca do swojego Dystryktu do momentu rozpoczęcia Tournee. Rodzina Zwycięzcy zamieszkuje dom w Wiosce Zwycięzcy a sam Zwycięzca mieszka ze swoją rodziną w swoim domu, w swoim mieście tylko kilka miesięcy. A gdy zaczyna się Tourne musi zabrać wszystkie swoje rzeczy, bo w swoim Dystrykcie będzie już tylko gościem. Musi pożegnać się z rodziną, przyjaciółmi i ich opuścić. Jego rodzina będzie miała zapewnione najlepsze warunki rodem z samego Kapitolu. Natomiast cały Dystrykt przez cały rok codziennie będzie dostawał paczki zaopatrzeniowe. A w nich lekarstwa, żywność długoterminowa jak i krótkoterminowa, ubrania oraz różne inne przydatne rzeczy.
Po czwarte : Zwycięzca w swoim Dystrykcie będzie pojawiał się na każdych Dożynkach i poprzedzający je dzień, by mógł spędzić trochę czasu z rodziną. Oprócz tego w ciągu roku może odwiedzić swój Dystrykt jeszcze tylko raz w wybranym przez siebie dniu i może zostać tam najdłużej cztery dni.
Po piąte : Każdy Zwycięzca raz w roku może zaprosić do Kapitolu na sześć dni wybrane przez siebie osoby.
Po szóste : Każdy Zwycięzca Głodowych Igrzysk staje się mieszkańcem Panem i są mu przypisywane te same prawa jakie obowiązują urodzonych Kapitolańczyków.
Sześć praw Woodsa. Jasne i klarowne do zrozumienia, tylko jest ciężko. Dwa razy więcej Trybutów na arenie niż było wcześniej. W dodatku w dożynkach bierze udział więcej osób. Stanie się częścią Kapitolu. Rozłąka z rodziną, ale również zapewnienie im lepszego bytu, ale to i tak nie ochrania ich przed Dożynkami. Dary z Kapitolu są wysyłane już w dniu zakończenia Igrzysk. I każdego kolejnego dnia są wysyłane. Czyli nasz Dystrykt dostał już kilka paczek. Dlatego ludzie wyglądają lepiej. Są mniej wygłodniali, lepiej ubrani, zdrowsi. Ostatnia paczka przyjedzie ostatniego dnia kolejnych Igrzysk. Czyli Kapitol ostatniego dnia Igrzysk wysyła dwie paczki. Do Dystryktu poprzedniego Zwycięzcy i teraźniejszego.
Kolejne pytanie które nam zadała to.
-Co planujecie robić w Kapitolu? Każdy Zwycięzca zawsze wybiera sobie jakąś pracę.
-Nie wiem. Jeszcze się nad tym nie zastanawiałam. Mam jeszcze trochę czasu zanim zamieszkam w Kapitolu by podjąć pracę.
-A ty Niall?
-Również jeszcze o tym nie myślałem. Minęło dopiero pięć dni odkąd opuściliśmy arenę.
-W sumie racja. Najpierw regeneracja ciała i organizmu przez dwa dni w Odnowie Po Igrzyskowej, następnie wywiad u Flickermana w jego studiu, podsumowanie Igrzysk i Koronacja Zwycięzców. I ostatniego dnia kolejny wywiad przeprowadzany przez Flickermana u was w penthousie o waszych przeżyciach i odczuciach. W podróży pewnie się relaksowaliście i nie było czasu na takie rozmyślania. Oczywiście macie rację. Nim traficie kolejny raz do Kapitolu minie jakieś pięć miesięcy więc macie bardzo dużo czasu by wszystko przemyśleć. - Mówi z uśmiechem.
Ale coś przeczuwam z jej wypowiedzi że nie lubi Caesara. Jak można go nie lubić? Przecież to wspaniały człowiek. Zabawny, miły, wesoły i w ogóle. Dobrze mi się z nim rozmawia. I wtedy zaświtał mi pomysł w głowie. Może będę prowadzić własny program jak Caesar. Albo będę jakąś inną prezenterką, czy dziennikarką. Zobaczy się jeszcze. Na razie nie mam zamiaru się nad tym rozwodzić.
Analine zadaje nam jeszcze kilka pytań po czym zaprasza do nas nasze rodziny.
I wypytuje ich co czują w tej w chwili?
Co czują wiedząc że wkrótce ich opuścimy?
Pytała ich również co odczuwali oglądając nas na ekranie podczas Igrzysk gdy walczyliśmy o przerwanie?
Jak się zachowali i co czuli gdy ugryzł mnie wąż?
Jak się czuli ze świadomością że wkrótce mnie stracą?
Co czuli gdy przysłano mi maść i instrukcje na uratowanie mi życia?
Każdy członek naszych rodzin musiał odpowiedzieć, nasi rodzice i nasze rodzeństwo oraz nasi dziadkowie którzy jeszcze żyją, lecz słabo się trzymają. Ale teraz dzięki dostawą, już pięciu dostawą wyglądają i czują się lepiej niż w chwili gdy widzieliśmy ich po raz ostatni.
Następnie podziękowała naszym rodziną za wywiad i mogliśmy odejść. Szliśmy wśród wiwatujących tłumów. Cieszących się na nasz widok. Bo to właśnie dzięki nam ich los się poprawił. Idziemy w stronę Wioski Zwycięzców. Gdy dochodzimy do jej bram zatrzymujemy się na chwilę. By ułamek sekundy później otworzyć ją i wejść na teren Wioski. Kamery cały czas podążają za nami.
-Domki obok siebie czy naprzeciwko? - Pytam Nialla.
-Obok siebie.
-Też tak myślę. - Uśmiechnęłam się.
Zatrzymaliśmy się przy schodach pierwszego domku. Pocałowaliśmy się i on wszedł po schodach a ja poszłam dalej. Oboje stoimy przed drzwiami. Czekamy aż nasze rodziny do nas dołączą. Po niecałych dwóch minutach już są przy nas. Otwieram drzwi i wchodzę w głąb a za mną reszta rodziny. Niall i jego bliscy robią to samo.
-Wreszcie po za kamerą. - Wzdycham. - Zwiedzimy dom? - Proponuję. Na co wszyscy ochoczo się zgadzają. Po zwiedzeniu Domu Rodziny Zwycięzcy idziemy do naszego starego domu i wszystko pakujemy. Robimy kilka rund zanim wszystko przeniesiemy.
-Więc to już było ostatnie. - Powiedziałam i usiadłam w fotelu przed kominkiem.
-Rose nie opuszczaj nas. - Powiedziała Greta i wgramoliła się na moje kolana.
-Muszę. Jeszcze nie teraz ale wkrótce będę musiała. - Powiedziałam i przytuliłam ją.
-Nieźle sobie poradziłaś. Poradziliście. - Powiedział Ben i przysiadł na lewym oparciu fotela obejmując mnie.
-Dziękuję. Mamy pięć miesięcy na spędzenie razem czasu. A później ...
-Później będziesz musiała wyjechać. - Powiedział Dean i podszedł do nas i wtulił się w mój drugi bok.
-Musisz wyjeżdżać?
-Tak Fibi muszę. Nie mam innego wyboru. Wiesz o tym dobrze. Taki jest los Zwycięzcy Igrzysk. - Mówię jej i poprawiam Gretę tak by siedziała na moim lewym kolanie, a Fibi sadzam na prawym.
-Poradzisz sobie. Jak zawsze. My też damy sobie radę. - Mówi John i staje na przeciwko mnie obejmując ramionami dziewczynki. Patrzył na mnie i uśmiechnął się lekko. - Teraz ja się nimi zajmę.
-Nie martwię się o to że sobie nie poradzicie. Ja po prostu nie chcę was zostawiać. Nie chcę być sama.
-Masz Nialla.
-Wiem. Ale to nie to samo.
-Rozumiem kochanie. - Powiedział tata i podszedł do nas. Dziewczynki zeszły z moich kolan, chłopaki mnie puścili. A ja wstałam i wtuliłam się w bezpieczne ramiona ojca. - To dobry chłopak. Zaopiekuje się tobą. Zastąpi ci nas. Ale przecież będziemy się widywać kilka razy w roku. O nas się nie martw. Przed tobą teraz lepsze życie. Zacznij z niego korzystać. Oboje zacznijcie. Nami się nie przejmujcie. Oboje daliście nam lepsze życie. Lepszy dom. Jesteśmy teraz sąsiadami z Horanami. Będziemy się nawzajem wspierać. Będzie dobrze zobaczysz. Nie martw się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz